Zawiłości sygnalizacji świetlnej cz. I
Wielu kierowców wzruszy ramionami negując problem zawiłości w sygnalizacji świetlnej. Obserwując jednak zachowanie nawet tzw. zawodowych kierowców, można mieć wątpliwości, jeśli nie do wiedzy, to do świadomości zagrożeń jakie stwarzają.
W czym problem, jeśli przyjąć tezę, że sygnalizacja świetlna jest jednym z najbezpieczniejszych i najprostszych rozwiązań regulacji ruchu drogowego?
Problem tkwi w nieprzestrzeganiu reguł przypisanych do poszczególnych sygnałów świetlnych.
Zacznijmy od najprostszego sygnalizatora S-1. Jego dyspozycje znają przedszkolaki. Jednak wystarczy poobserwować zachowania kierowców na skrzyżowaniu, gdzie reguluje ruch uliczny, aby określić typowe przewinienia kierowców wobec niego. Najprostsze to:
- gdy zaświeci się sygnał żółty prawie co drugi kierujący zamiast hamować, dodaje gazu /sygnał żółty zakazuje wjazdu za sygnalizator, chyba, że powodowałoby to ostre hamowanie i zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego/. Ten wyjątek stał się wytrychem do powszechnego łamania jego dyspozycji. Powoduje to częste kolizje, polegające na najechaniu na tył pojazdu poprzedzającego. Szczególnie cierpią na tym „L-ki”. Nieszczęście polega na tym, że kursant zamierza jeszcze „przeskoczyć” na żółtym. Za nim czai się jeszcze jeden niecierpliwy jadący tuż za nauką jazdy. Jeśli instruktor lub egzaminator zainterweniuje wciskając hamulec, ten jadący na tzw. zderzaku nie ma szans i uderza w ich tył. Kończy się to często urazami kręgosłupa i sprawami sądowymi.
- podczas wyświetlania sygnału zielonego nie wszyscy pamiętają o zakazie wjazdu na skrzyżowanie, gdy skrzyżowania nie zdążyli opuścić piesi i pojazdy, lub gdy nie ma możliwości kontynuowania jazdy. Po zmianie sygnału zaczynają się nerwy. Ruch poprzeczny jest zablokowany. Jedni trąbią, inni pokazują nieprzyzwoite gesty, a winowajcy rozkładają bezradnie ręce udając niewiniątka.
- podczas wyświetlania sygnału czerwonego niektórzy skręcają w prawo, mimo braku strzałki, która do takiego warunkowego skrętu upoważnia. To dość częste i znaczące wykroczenie, wysoko wycenione w taryfikatorze mandatów.
Należy liczyć się z możliwością otrzymania kary na podstawie nagrania z monitoringu ulicznego. Wiele skrzyżowań uzbrojonych jest w kamery, z których nagrania mogą stanowić podstawę do wymierzenia grzywny.
Należy też przypomnieć o żelaznej zasadzie ruchu drogowego, która nakazuje zbliżającemu się do skrzyżowania kierującemu, zwolnić i zachować szczególną ostrożność. Od tej zasady nie zwalnia ani sygnalizacja świetna, ani pierwszeństwo przejazdu.
Mniej znaczącym uchybieniem jest ślamazarne ruszanie po zmianie sygnału na zielony. To często grzech prowincjuszy, roztargnionych i osób starszych. W Warszawie taki ślamazara jest natychmiast „otrąbiony”.
Nie namawiając do „palenia gumy” przy ruszaniu spod sygnalizatorów, warto się do tego tak przygotować, aby sprawnie i płynnie ruszyć natychmiast po otwarciu ruchu. Jeśli ruszamy pod górkę warto użyć hamulca ręcznego, aby uczynić to sprawnie i nie nadużywać sprzęgła.
Jak z powyższego wynika już najprostszy trójkolorowy sygnalizator S-1 (bez strzałek) sprawia co niektórym pewne kłopoty. Sytuacja jeszcze się komplikuje przy sygnalizatorze S-2 i S-3 c.d.n.
Sonda
Czy powinna być ustalona górna granica wieku kierowcy?:


abeon.cms