strona główna
» Artykuły
» Włączanie się do ruchu
Włączanie się do ruchu
Przy znacznym natężeniu ruchu drogowego, płynne i bezkolizyjne włączanie się do ruchu nie jest wcale proste, a wręcz czasem niebezpieczne.
To co w kodeksie drogowym jest oczywiste, w praktyce okazuje się w pewnych okolicznościach nieco skomplikowane. Kierowcy raczej znają swoje kodeksowe prawa i powinności związane z tym manewrem. Wiadomo, że włączający się do ruchu jest na pozycji przegranej. Musi po pierwsze zachować szczególną ostrożność, a po drugie ustąpić innym pierwszeństwa.
Problemy zaczynają się wtedy, gdy natężenie ruchu ten manewr praktycznie uniemożliwia. Wyjeżdżając z posesji, drogi gruntowej lub pobocza na jezdnię, musimy cierpliwie i wyraźnie sygnalizować swój zamiar. Zwykle w sznurze sunących jezdnią pojazdów znajdzie się ktoś, kto widząc nasz problem, taki manewr nam umożliwi. Jest jednak duże zagrożenie, że dla innych kierowców będzie to zaskoczeniem. Zważajmy więc przy takich grzecznościowych gestach, abyśmy nie wymusili pierwszeństwa, bądź spowodowali kolizję z innym pojazdem, który takiej sytuacji nie przewidział. Włączając się do ruchu trzeba też uważać na pojazdy przekraczające dozwolone limity prędkości maksymalnej. W obszarze zabudowanym niektórzy kierowcy pędzą prawie „setką". Wyjeżdżając z posesji lub drogi niepublicznej wydaje się, iż spokojnie zdążymy włączyć się do ruchu przed nadjeżdżającym pojazdem. Zdarza się, że pędzący pojazd nadjedzie znacznie szybciej niż przewidywaliśmy. Nic na to nie poradzimy. Jednak najgorsze na drodze są zawahania lub pauza w połowie manewru. Jeśli już wyjechaliśmy na jezdnię, to starajmy się maksymalnie przyspieszyć, co zniweluje potrzebę gwałtownego hamowania przez pędzący jezdnią pojazd. To mniejsze zło, niż zatrzymanie pojazdu częściowo wysuniętego na jezdnię w pozycji poprzecznej do kierunku ruchu. Najlepiej jednak do takich sytuacji nie dopuszczać biorąc pod uwagę różne warianty i „swoją" przegraną pozycję.
Przy włączaniu się do ruchu z pobocza, trzeba mieć 100% pewność, że nie zajedziemy drogi pojazdowi poruszającemu się jezdnią. Włączając się do ruchu po postoju na jezdni, nie zmieniając pasa ani kierunku ruchu, nie musimy tego manewru sygnalizować kierunkowskazem, co nie znaczy, że takie sygnalizowanie jest błędem. Inny pojazd nadjeżdżający z tyłu, widząc taki sygnał będzie ostrzeżony, że zamiast manewru omijania, będzie musiał wykonać manewr wyprzedzania. Jesteśmy wtedy bardziej przewidywalni. Nie powinniśmy jednak włączać się do ruchu widząc nadjeżdżający pojazd w bliskiej odległości.
Dużo nieporozumień między kierowcami powodują autobusy włączające się do ruchu w obszarze zabudowanym. Nie wszyscy kierowcy respektują ich pierwszeństwo. Większość zna przepis, który daje przywilej autobusowi, lecz nie chce się pogodzić na powolną jazdę za nim, do następnego przystanku.
Prosty manewr włączenia się do ruchu spowodował już wiele tragedii drogowych. Ostatnio częste przypadki dotyczą kolizji z motocyklistami, którzy rozwijając znaczne prędkości pojawiają się „jak z pod ziemi". Większość kierowców, którzy spowodowali wypadek przy tym manewrze, tłumaczy się, iż przy jego rozpoczęciu nikogo nie było widać. Takie tłumaczenie na niewiele się zda. Włączający się do ruchu jest na przegranej pozycji i to on zazwyczaj ponosi konsekwencje prawne. Warto o tym pamiętać i manewr ten wykonywać z maksymalną uwagą i ostrożnością oraz zaniechać przy chociażby cieniu wątpliwości.
To co w kodeksie drogowym jest oczywiste, w praktyce okazuje się w pewnych okolicznościach nieco skomplikowane. Kierowcy raczej znają swoje kodeksowe prawa i powinności związane z tym manewrem. Wiadomo, że włączający się do ruchu jest na pozycji przegranej. Musi po pierwsze zachować szczególną ostrożność, a po drugie ustąpić innym pierwszeństwa.
Problemy zaczynają się wtedy, gdy natężenie ruchu ten manewr praktycznie uniemożliwia. Wyjeżdżając z posesji, drogi gruntowej lub pobocza na jezdnię, musimy cierpliwie i wyraźnie sygnalizować swój zamiar. Zwykle w sznurze sunących jezdnią pojazdów znajdzie się ktoś, kto widząc nasz problem, taki manewr nam umożliwi. Jest jednak duże zagrożenie, że dla innych kierowców będzie to zaskoczeniem. Zważajmy więc przy takich grzecznościowych gestach, abyśmy nie wymusili pierwszeństwa, bądź spowodowali kolizję z innym pojazdem, który takiej sytuacji nie przewidział. Włączając się do ruchu trzeba też uważać na pojazdy przekraczające dozwolone limity prędkości maksymalnej. W obszarze zabudowanym niektórzy kierowcy pędzą prawie „setką". Wyjeżdżając z posesji lub drogi niepublicznej wydaje się, iż spokojnie zdążymy włączyć się do ruchu przed nadjeżdżającym pojazdem. Zdarza się, że pędzący pojazd nadjedzie znacznie szybciej niż przewidywaliśmy. Nic na to nie poradzimy. Jednak najgorsze na drodze są zawahania lub pauza w połowie manewru. Jeśli już wyjechaliśmy na jezdnię, to starajmy się maksymalnie przyspieszyć, co zniweluje potrzebę gwałtownego hamowania przez pędzący jezdnią pojazd. To mniejsze zło, niż zatrzymanie pojazdu częściowo wysuniętego na jezdnię w pozycji poprzecznej do kierunku ruchu. Najlepiej jednak do takich sytuacji nie dopuszczać biorąc pod uwagę różne warianty i „swoją" przegraną pozycję.
Przy włączaniu się do ruchu z pobocza, trzeba mieć 100% pewność, że nie zajedziemy drogi pojazdowi poruszającemu się jezdnią. Włączając się do ruchu po postoju na jezdni, nie zmieniając pasa ani kierunku ruchu, nie musimy tego manewru sygnalizować kierunkowskazem, co nie znaczy, że takie sygnalizowanie jest błędem. Inny pojazd nadjeżdżający z tyłu, widząc taki sygnał będzie ostrzeżony, że zamiast manewru omijania, będzie musiał wykonać manewr wyprzedzania. Jesteśmy wtedy bardziej przewidywalni. Nie powinniśmy jednak włączać się do ruchu widząc nadjeżdżający pojazd w bliskiej odległości.
Dużo nieporozumień między kierowcami powodują autobusy włączające się do ruchu w obszarze zabudowanym. Nie wszyscy kierowcy respektują ich pierwszeństwo. Większość zna przepis, który daje przywilej autobusowi, lecz nie chce się pogodzić na powolną jazdę za nim, do następnego przystanku.
Prosty manewr włączenia się do ruchu spowodował już wiele tragedii drogowych. Ostatnio częste przypadki dotyczą kolizji z motocyklistami, którzy rozwijając znaczne prędkości pojawiają się „jak z pod ziemi". Większość kierowców, którzy spowodowali wypadek przy tym manewrze, tłumaczy się, iż przy jego rozpoczęciu nikogo nie było widać. Takie tłumaczenie na niewiele się zda. Włączający się do ruchu jest na przegranej pozycji i to on zazwyczaj ponosi konsekwencje prawne. Warto o tym pamiętać i manewr ten wykonywać z maksymalną uwagą i ostrożnością oraz zaniechać przy chociażby cieniu wątpliwości.
Sonda
Czy powinna być ustalona górna granica wieku kierowcy?:


abeon.cms