strona główna » Artykuły » Polskie drogi

Polskie drogi

drukuj | AAA

Na temat naszych dróg wypowiadają się zarówno światłe autorytety, jak też kompletni ignoranci. O dziwo, wszyscy są zgodni, - nasze drogi są kiepskie, a poprawa ich stanu jest dość powolna.

Co można jeszcze dodać do tych surowych ocen? Jakie naprawdę są te nasze drogi w porównaniu z innymi krajami?


Po pierwsze są coraz bardziej zatłoczone.

To normalny trend, że pojazdów przybywa. Mniej normalne jest to, że muszą się pomieścić na tych samych drogach, które wybudowano 20 lub 50 lat wstecz.

Nowych ciągów komunikacyjnych jest „jak na lekarstwo”. Modernizuje się te stare drogi, ale to nie uwalnia od natłoku pojazdów na nich. Co gorsze brak tam podstawowej segregacji ruchu drogowego: np. ścieżek rowerowych.


Po drugie nasze drogi mają zwykle mocno zużyte nawierzchnie.

Szczególnie drogi lokalne są często w stanie katastrofalnym. Dziury łatane są jeszcze często metodą, smoła-grys-taczka-łopata. Dywaniki asfaltowe leżą często bezpośrednio na niestabilnej podbudowie, tj. bruku lub pokruszonych „cementówkach”.

Po tych „prowizorkach” od kilku lat jeżdżą potężne TIR-y, które skutecznie rozjeżdżają cienkie nawierzchnie. Szczególnie wiosna sprzyja tworzeniu przełomów i pęknięć, które są wstępem do ich dalszej degradacji.

Dość często łamane są zakazy o dopuszczalnym tonażu pojazdów wjeżdżających na lokalne, nieprzystosowane do takich obciążeń drogi.


Budowa tras szybkiego ruchu (autostrady i drogi ekspresowe).

Ślimaczy się za sprawą nieuregulowanych spraw własnościowych, bzdurnych przepisów dotyczących zamówień publicznych i zaostrzonych procedur ekologicznych.

Część tej biurokracji zawdzięczamy Unii Europejskiej, a część własnej gorliwości w wypełnianiu nawet nieobowiązkowych ograniczeń. Budowy idą szybko, ale przygotowania do nich ciągną się latami.


Nasze drogi nie wybaczają błędów kierowcom.

Brak im podstawowych cech drogi bezpiecznej. Prawie każde zjechanie z jezdni to tragedia. Brak utwardzonych poboczy, głębokie rowy, betonowe przepusty, potężne drzewa przydrożne, brak urządzeń zabezpieczających lub stref bezpieczeństwa – to podstawowe „grzechy” naszych dróg. Skutek to jeden z najwyższych wskaźników ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w Europie (14 zabitych na 100 tys. mieszkańców rocznie).

Z pewnością nasze drogi mają swój niechlubny udział w krwawym żniwie, jaki zbiera rozwój komunikacji w naszym kraju. Mają udział to nie znaczy, że wyłącznie one są winne tylu tragediom.

Z całą pewnością można stwierdzić, że po prostu nie niwelują skutków ludzkich błędnych zachowań, a także standardy obowiązują na wielu drogach w Europie Zachodniej, czy Skandynawii.



powrót


Sonda

Czy powinna być ustalona górna granica wieku kierowcy?:


Formularz zapytań