strona główna » Artykuły » Mazowieckie drogi

Mazowieckie drogi

drukuj | AAA

Anachronizmem jest sielankowy obraz mazowieckiej drogi okolonej sękatymi wierzbami, sennej i spokojnej. Nasze nawet bardzo lokalne szosy nie są już krętymi gościńcami, lecz owszem krętymi i naprędce utwardzonymi szlakami komunikacyjnymi, po których mkną nierzadko najnowsze modele osobówek, a i potężne TIR-y nie są tam rzadkością.

Jakie są te nasze lokalne drogi?

  1. Zróżnicowane i pełne kontrastów. Nawet na jednym odcinku drogi, gładki jak stół asfalt może ustąpić nagle mocno dziurawej i rozjechanej przez potężne ciężarówki nawierzchni. Biada temu, kto się zagapi i w porę nie zwolni. Zignorowane ostrzeżenia i ograniczenia mogą drogo kosztować. Nie warto więc ufać świeżo wyremontowanym odcinkom, bo za chwilę znajdziemy się na tragicznej nawierzchni, na której remont zabrakło środków. Szczególnie wiosną trzeba bardzo uważać na drogach lokalnych.
  2. Im droga bardziej lokalna, tym więcej tam kierowców nietrzeźwych, niedzielnych i pseudorajdowców. Wynika to z poczucia bezkarności, jako że patrole policyjne zaglądają tam rzadko. Niektórzy kierowcy więc pozwalają sobie na wiele uchybień, wykroczeń, a nawet przestępstw, jako, że są „u siebie” i stopień zagrożenia kontrolą jest znikomy. Zdarza się tam spotkać kierujących bez uprawnień, obwiązujących dokumentów w niesprawnych pojazdach lub bardzo nieporadnych, często starszych ludzi, którzy jeżdżą „na pamięć” znajomymi drogami.
  3. Prawdziwą plagą lokalnych dróg jest nieoświetlony sprzęt rolniczy, nieoświetleni i nietrzeźwi rowerzyści oraz piesi. Zdarzają się też sytuacje dziwne i zaskakujące, jak np. nagły wyjazd ciągnika z podwórka, czy polnej drogi, lub stado krów kroczące środkiem jezdni.

Drogi mniej lokalne, więc trasy łączące ośrodki miejskie lub ważne trasy tranzytowe, też mają swoją specyfikę.

  1. Aż roi się na nich od ograniczeń i to nie zawsze zasadnych. Jednym z nich jest permanentny obszar zabudowany. Luki między tymi obszarami są coraz krótsze. Budownictwo mieszkaniowe lokalizuje się wzdłuż tras komunikacyjnych. Konsekwencją jest poszerzanie obszarów zabudowanych, często z pewnym zapasem. Skutkiem jest drastyczne ograniczenie prędkości dopuszczalnej, a w konsekwencji „Żółwie” tempo jazdy na wielu odcinkach naszych dróg.
  2. Drzewa, rowy, betonowe przepusty i brak utwardzonych poboczy to elementy dróg, które nie wybaczają kierowcom błędów. Nie zawsze to, co służy drodze, jest korzystne dla jej użytkowników.
  3. Zwężenie szerokości jezdni i wysepki rozdzielające pasy ruchu, to nowe trendy w inżynierii drogowej. W zamyśle mają spowodować spowolnienie ruchu w miejscach niebezpiecznych i ograniczenie możliwości wyprzedzania. Mimo tych szykan wielu niecierpliwych i tak wyprzedza powodując wielu niecierpliwych i tak wyprzedza powodując mrożące krew w żyłach sytuacje. Brak jeszcze analiz, czy te działania poprawiły bezpieczeństwo na zmodernizowanych odcinkach dróg.

Sytuacja pieszych i rowerzystów na naszych drogach jest naprawdę niewesoła.

  1. Brak segregacji ruchu drogowego powoduje ogromne zagrożenia dla najsłabiej chronionych jego uczestników. Grzechy kierowców, to nieposzanowanie praw tych słabszych. Oni z kolei nie doceniają roli dobrej widoczności na drodze. Najbardziej widoczny jest brak ścieżek rowerowych, lub chociażby utwardzonych poboczy. Piękne szlaki rowerowe, porządnie oznakowane, prowadzą po odcinkach bardzo ruchliwych dróg, gdzie jazda po jezdni stanowi dla cyklistów realne zagrożenie.
  2. Brak kultury drogowej, szczególnie na styku kierowca – pieszy. Niestety, to co obserwujemy w wielu krajach europejskich nie dotarło jeszcze do nas. Ignorowane są przepisy dotyczące praw pieszych nawet na przejściach. Skutki są opłakane. Prawie co trzecia ofiara wypadku to pieszy, a w miastach nawet co druga. Najwięcej pieszych doznało uszczerbku na przejściach. Winę w 80% ponoszą kierowcy! To szokujące ale wiarygodne dane.
  3. Dramatyczne skutki wypadków drogowych, to tragiczna cecha naszych zdarzeń na drodze. O ile w Unii Europejskiej w 100 wypadkach śmierć ponosi niewiele ponad 3 osoby, to na Mazowszu prawie 14 osób. To skala naszych zaniedbań w wielu dziedzinach. Najwyższa pora, aby przestać ubolewać i straszyć, a podjąć przemyślane, systemowe działania zaplanowane na wiele lat. Precyzuje je opracowany w roku ubiegłym program Gambit Mazowiecki, który bez wsparcia lokalnych władz współodpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo pozostanie jeszcze jednym programem bez znaczenia. To co dzieje się na naszych mazowieckich drogach wymaga działań natychmiastowych, wielopłaszczyznowych i przede wszystkim skutecznych.

powrót


Sonda

Jakie zachowania innych kierowców najbardziej mnie denerwują?


Formularz zapytań