Groźne „Krokodylki”
„Krokodylkami” ochrzczono funkcjonariuszy Inspekcji Transportu Drogowego z racji ich mundurowego ubarwienia. Dotychczas respekt przed nimi czuli jedynie kierowcy większych pojazdów. Gęsiej skórki dostawali na myśl o wnikliwej kontroli, którą fundowali co niektórym zawodowym kierowcom. Kierowcy innych aut mijali ich bezstresowo, gdyż byli poza ich zasięgiem.
No i... skończyło się.
Od początku br. ich uprawnienia poszerzyły się i objęły w pewnych przypadkach wszystkich kierujących. Te przypadki to:
- badanie trzeźwości,
- reagowanie, gdy kierujący rażąco naruszył przepisy drogowe lub spowodował sytuację niebezpieczną,
- przekroczył dozwoloną prędkość.
Niestety nie da się już przejechać beztrosko obok zielonego patrolu, jeśli sumienie kierowcy nie jest do końca czyste.
Od połowy roku przejmą obsługę całej sieci fotoradarów. To od nich będziemy otrzymywać najdroższe zdjęcia z nakazem opłaty grzywny i dodatkiem punktowym. Ma to być znacznie uproszczone i skuteczne. Najprościej ujmując nie da się już wywinąć właścicielowi pojazdu, który będzie musiał wskazać, komu powierzył pojazd w czasie, gdy zrobiono zdjęcie. Usprawni to wszystko coraz bardziej doskonała baza kierujących pojazdami i właścicieli pojazdów, do których będą mieli funkcjonariusze ITD skuteczny dostęp.
Dobra wiadomość jest taka, że znikną strachy na kierowców w postaci atrap. Ciekawe jak sytuacja rozwinie się po wejściu w życie tych przepisów. Czy zbudowane za niemałe pieniądze maszty fotoradarów stacjonarnych zapełnią się rejestratorami, czy też większość z nich zostanie zdemontowana.
Jedni decydenci wymyślają, jak kierowców postraszyć, inni każą to skasować. Tylko kto za to płaci? Tymczasem skuteczność tych pomysłów bywa różna. Mieliśmy więc tekturowe radiowozy i malowanych policjantów. Mamy puste maszty fotoradarowe (9 na 10 zainstalowanych), ale trzeba przyznać, że wielu kierowców tam zwalnia nie chcąc ryzykować fotki. Ich sens istnienia w miejscach niebezpiecznych trudno podważać i miejmy nadzieję, że zdrowy rozsądek w tych zmianach przeważy.
O instalacji lub likwidacji przydrożnych urządzeń rejestrujących będzie decydował Główny Inspektor ITD po zasięgnięciu opinii Komendanta Wojewódzkiego Policji. Skończy się polowanie na kierowców przez firmy wynajęte przez Straże Miejskie. Sami strażnicy też są mocno ograniczeni nowymi przepisami. Ich kontrole muszą być uzgodnione z policją, a rejestrujące urządzenie odpowiednio oznakowane. Nie mogą więc tego robić z ukrycia, w każdym miejscu i na każdej drodze. Nie znaczy to jednak, że takich uprzywilejowanych kontroli unikniemy.
Reasumując, ma być normalniej i podobno bezpieczniej, pomysłów nie brakuje, skuteczności niestety tak.
Sonda
Czy powinna być ustalona górna granica wieku kierowcy?:


abeon.cms