strona główna » Artykuły » Dylematy odpowiedzialności

Dylematy odpowiedzialności

drukuj | AAA

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z ryzyka uczestniczenia w ruchu drogowym. Dopiero jakaś niebezpieczna sytuacja, kolizja lub mandat powoduje refleksje dotyczące sprawstwa, winy i odpowiedzialności.

Wtedy zadajemy sobie pytanie:

  • kto był sprawcą?
  • kto poszkodowanym i jakiej doznał szkody?
  • kto ponosi odpowiedzialność i jakie otrzyma sankcje?

Rozstrzygnięciem tych dylematów zajmują się, albo sami uczestnicy zdarzenia (jeśli sprawa jest błaha i nikt nie doznał uszczerbku na zdrowiu), albo policjant sekcji ruchu drogowego, albo właściwy sąd.

Jeśli winę rozstrzygają sami uczestnicy zdarzenia kończą się na oświadczeniu niezbędnym dla ubezpieczyciela. Wezwany policjant w przypadkach niezbyt skomplikowanych, /jeśli skutki nie są tragiczne/, wlepi sprawcy mandat i może dodatkowo dołożyć punkty karne.

Do sądu trafiają sprawy poważne, gdy doszło do uszczerbku zdrowia, lub gdy strony szukają sprawiedliwości w sytuacjach złożonych (np. kwestionują zasadność mandatu).

Jakie sytuacje są powodem dylematów związanych z odpowiedzialnością?


  1. Problem związany z ustaleniem kto prowadził pojazd?

    Występuje najczęściej, gdy nie jest oczywiste, kto siedział za kierownicą w chwili zdarzenia np. niewyraźne zdjęcie wykonane przez fotoradar, gdzie bez problemu można zidentyfikować pojazd, a nie bardzo kierującego. Właściciel pojazdu musi wtedy albo go wskazać, albo wziąć winę na siebie.

    Powoduje to nowe zjawisko handlu punktami. Są chętni, którzy za odpowiednią opłatę biorą winę na siebie. Kierowca z prawie pełnym kontem jest skłonny do wyłożenia nie tylko zwrotu gotówki za mandat, ale i dopłaty za każdy punkt.

    Zdarza się też, że w chwili kolizji winę za zdarzenie bierze na siebie trzeźwy pasażer, aby chronić nie całkiem trzeźwego kierowcę (np. żona poświęca się aby chronić męża). Za taką zmowę i wprowadzenie organów ścigania w błąd grożą dodatkowe konsekwencje.


  2. Pojazd prowadzi uczeń (kandydat na prawo jazdy), a obok siedzi instruktor lub egzaminator i dochodzi do zderzenia drogowego.

    Takie sprawy są trudne i każdorazowo wymagają indywidualnego rozpatrzenia. Żadnej ze stron nie można przypisać jednoznacznej odpowiedzialności, a drugą od niej uwolnić. Zwykle większy stopień odpowiedzialności przypisuje się instruktorowi /egzaminatorowi/.

    Jeśli jednak okaże się, że to kierujący uczeń popełnił poważny błąd, wtedy mimo, że nie posiada jeszcze prawa jazdy, on także poniesie odpowiedzialność.

    Są sytuacje nieprzewidywalne, gdy reakcja nadzorującego jazdę była wręcz niemożliwa. Często też orzekana jest wina obopólna, zarówno nauczyciela jak i ucznia.


  3. Bezpośrednią przyczyną zdarzenia były czynniki zewnętrzne.

    Mogą być nimi pogoda, stan nawierzchni drogi itp. Szczególnie teraz zimą kierowcy całą odpowiedzialność chcą zrzucić na warunki drogowe. Zasypane śniegiem znaki drogowe poziome i śliskość nawierzchni, powoduje wiele niejasnych sytuacji, a nawet kolizji. Kto wtedy ponosi odpowiedzialność; zarządca drogi, który do takiej sytuacji dopuścił, czy kierowca?

    Niestety prawie zawsze winę ponosi sprawca kolizji. Nie pomogą tłumaczenia i faktycznie niewidoczne linie i znaki poziome. Są przecież jeszcze inne znaki (pionowe) i zasady kodeksowe, które należy zastosować. Jest jeszcze obowiązująca każdego kierowcę zasada ograniczonego zaufania, która szczególnie w trudnych warunkach drogowych winna być bezwzględnie przestrzegana. Zawsze też kierujący powinien dostosować prędkość do warunków drogowych. Jeśli więc na zwężonej, zaśnieżonej jezdni, dojdzie do kolizji przy wymijaniu, to winę poniesie ten kierowca, który bardziej zjechał na sąsiedni pas lub ten, który nie zatrzymał się. Może też zdarzyć się przypadek, gdy winni będą obaj kierowcy, bo żaden nie ustąpił i nie zatrzymał się. Jednym słowem czynniki zewnętrzne nie zwalniają od odpowiedzialności za skutki zdarzeń drogowych i nie usprawiedliwiają wykroczeń drogowych.


  4. Przyczyną zdarzenia była niedyspozycja kierowcy, jego niesprawność lub brak doświadczenia.

    Mimo, że w ocenie działań kierowcy nie dopatrzono się złej woli, nie zwalnia to z ponoszonej odpowiedzialności. Np. to, że ktoś brał leki psychotropowe i nie miał świadomości ich wpływu na reakcje, nie zwalnia go od winy i odpowiedzialności. Winien zapoznać się ze skutkami ubocznymi zawartymi w załączonej ulotce. Kierowca w złym stanie psychicznym, albo w zaawansowanym wieku, gdy jego reakcje są spowolnione, nie powinien siadać za kierownicę. Także brak doświadczenia i umiejętności zachowania się w sytuacjach trudnych nie usprawiedliwia i nie zwalnia od winy. Tu nie ma żadnej taryfy ulgowej i nawet niepełnosprawny kierowca odpowie za skutki zdarzenia, jak każdy inny. Do ruchu drogowego mogą się włączać tylko ci kierowcy, którzy potrafią zapanować nad pojazdem, także w sytuacjach skomplikowanych i trudnych.

    Reasumując; kwestia odpowiedzialności jest nieodłącznie związana z uczestnictwem w ruchu drogowym. Jeśli zdarzy się coś złego, trudno będzie uwolnić się od konsekwencji, nawet wtedy, gdy nie było złej woli kierowcy. Dlatego bardzo ważne jest przewidywanie i rezygnacja z uczestnictwa w ruchu drogowym, bądź zastosowanie takich ograniczeń, które zapobiegną niepożądanym skutkom i zanim obciążą brzemieniem odpowiedzialności.


powrót


Sonda

Jakie zachowania innych kierowców najbardziej mnie denerwują?


Formularz zapytań